Być flamenco cz.4

Być flamenco cz.4

Małgorzata Matuszewska o flamenco i teatrze tańca

autor: Lidia Gruse

 

Nie tańczę, by pokazywać formy

Uczyła się różnych form flamenco: współczesnego, tradycyjnego, klasycznego. Kiedy dopytuję o różnice, przyznaje, że każdy oczywiście będzie przez to rozumiał coś innego. – Przez „współczesne” rozumiem flamenco, które oglądamy na scenach. Dla tancerek w tawernach byłoby ono zbyt wymagające, absorbujące – opowiada. - Forma sceniczna jest bardzo techniczna, wyrafinowana.

Tradycyjnym czy klasycznym flamenco można nazwać formy, które 20 lat temu były współczesne. Są też formy starsze – tańczone dawniej lokalnie, albo w stylu kogoś lub konkretnego regionu. A pierwotne flamenco? Ono dotyczy bardzo wąskiego grona ludzi – występuje na przykład w rodzinach cygańskich, które zajmują się flamenco od pokoleń. Tego nie da się już „przeskoczyć” – to jest coś co krąży „we krwi”, to jest dziedzictwo.

Są we flamenco formy, które ze swej natury służą do zabawy, do oglądania przez innych i do wyrażenia prostych emocji. Są i takie, których dostojny rytm wymaga utrzymania ogromnego napięcia przy minimum ruchu. Pytam, jakie tańczy. - Wszystkie – mówi Małgorzata. - Dla mnie ważne jest, by wiedzieć, po co się to robi. Dużo osób wychodzi na scenę i pokazują kroki taneczne, jakich się nauczyły. Dla mnie nie jest to interesujące. Forma jest po to, żeby móc wyrażać takie treści, jakie są dla nas istotne – jeśli takimi środkami, jak flamenco, nazwiemy to flamenco, jeśli innymi – inaczej. Można również chcieć pokazać samą formę tańca, ale wtedy najlepiej być tej formy wirtuozem. Sama nie tańczę, by pokazywać formy, ale czasem chcę formę zacytować, by wyrazić na przykład ducha epoki.

NA ZDJĘCIU MAŁGORZATA MATUSZEWSKA, W GŁĘBI ANDRZEJ LEWOCKI

CD. NASTAPI …

 

Related Posts: • Poznaj Carmen… :) ... • Karta - Tylko Tańcz ... • Być flamenco cz.5 ... • Być flamenco cz. 3 ... • Być flamenco cz. 2 ...

About