Być flamenco cz. 2

Być flamenco cz.2

Małgorzata Matuszewska o flamenco i teatrze tańca

autor: Lidia Gruse

 Przyjdź do mnie później

Któregoś dnia na rozmowę Małgorzata przynosi ze sobą aksamitną czerwoną różę, kładzie na stoliku przed sobą i co jakiś czas przypomina sobie o niej, obraca w palcach, przekłada w inne miejsce. Jest niczym myśl czy nastrój, z którym przyszła.

Piękna kobieta!”, podsumowują spotkanie z nią dwie moje znajome, rozpoczynające dopiero swoją przygodę z teatrem i tańcem. Warto zobaczyć Małgorzatę na scenie - jest charyzmatyczna, żywiołowa, urzekająca, inteligentna, swobodna, godna, trochę zbuntowana i lekka niemal niczym nastolatka. W jakim jest wieku? Trudno powiedzieć, na pewno nie jest już dwudziestoparolatką.

O flamenco krąży taka anegdota: do jednej z nauczycielek, dojrzałej kobiety, tańczącej flamenco od lat, przychodzi po nauki młodziutka, zafascynowana tą sztuką dziewczyna. Tancerka patrzy na nią z uśmiechem i odmawia uczenia jej. Mówi: „Przyjdź do mnie później, dziecko. Przyjdź, kiedy coś już w życiu przeżyjesz…”.


Sztuka

Małgorzata przeżyła w życiu dużo, ale woli rozmawiać o sztuce niż o swoich przeżyciach. Może kiedy wniknie się w to, co robi w tańcu czy w teatrze, bardziej zrozumiałe będzie, dlaczego w taki sposób snuje swą opowieść.

Miała być plastykiem, ale kiedy poszła na egzamin do liceum plastycznego i „poległa” na rysowaniu trąby, bo takie dostała zadanie, już nie chciała więcej próbować. Niemniej, to co robi w tańcu czy w teatrze, zawsze jest plastyczne. Małgorzata myśli obrazami. Kiedy słowo „sztuka” pada w naszej rozmowie po raz pierwszy, dziwi się: - Sztuka? Dzisiaj nie ma raczej w ludziach takiej potrzeby… czy szacunku dla niej… Ogólnie, brak dziś rzeczy, które nie są „odtąd dotąd” i wyraźnie można powiedzieć o nich, po co są albo „co ja z tego mam”. Ludzi też się do nich nie zachęca. Potrzeba sztuki nie jest kształtowana, a więc ludzie jej nie szukają i… sztuka się nie sprzedaje.

Małgorzata sądzi, że to się musi zmienić. Uważa, że sztuka jako taka nigdy nie finansowała się sama. Choć często będzie jeszcze o sztuce wspominać, najwięcej powie poprzez swoją definicję artysty, który wg niej nie jest ani początkiem, ani końcem. Jest pryzmatem, przez który przechodzi światło i jaki on jest, takie są tego światła refleksy.

(rysunek róż autorstwa Elżbiety Wagi jest częścią spektaklu TTNTF pt. "Carmen Concierto")

cd. nastąpi …


Related Posts: • Poznaj Carmen… :) ... • Karta - Tylko Tańcz ... • Być flamenco cz.5 ... • Być flamenco cz. 3 ... • Być flamenco cz. 1 ...

About