Być flamenco cz. 1

Być flamenco cz. 1

Małgorzata Matuszewska o flamenco i teatrze tańca

autor: Lidia Gruse

 

Folklor, taniec, gitary i chropawy śpiew. Piękne kobiety, spódnice z ogonem, kastaniety, step. Według Małgorzaty Matuszewskiej – tancerki i choreografki flamenco, twórczyni warszawskiego Teatru Tańca i Studia Tańca NTF, flamenco to jednak coś innego: sposób życia, wyrażania siebie. Flamenco się nie tańczy – mówi Małgorzata. - Flamenco się jest. A teatr tańca? To długa opowieść.

 

Mieszkanie Małgorzaty w zacisznej części starego Mokotowa jest przestronne, pełne bibelotów, przedmiotów roztaczających aurę: stara maszyna do pisania pod oknem z lnianą zasłoną, Singer i ludowe narzuty na łóżka, stylizowany czarno-biały religijny obraz nad jadalnianym stołem, jakby prosto z wiejskiego domu albo którejś z warszawskich praskich knajpek. Ciepłe, malarskie, jasne wnętrze rozbieli się jeszcze bardziej, odkąd na świecie pojawi się Zosia, drugie dziecko, jesienią ubiegłego roku. Pastelowe tło dla wyrazistej, wysokiej, szczupłej, ciemnej postaci Małgorzaty.

 

Pudła, zeszyty i róża

Trudno nam się spotyka. Małgorzata mówi, że żyje teraz jakby w innej przestrzeni. Za miesiąc termin porodu. - Z jednej strony to ciężar, ale z drugiej – lekkość. Ciało wie już, jak pomóc ci zaopiekować się sobą, i jeśli mu się zaufa, pomaga – odpowiada, gdy ktoś pyta, jak znosi późną ciążę. Praktycznie do urodzenia Zosi tańczy, uczy tańca, prowadzi szkołę, fundację, teatr, sklepik, angażuje się w sprawy Franka, kilkunastoletniego synka z poprzedniego związku. Jacek, partner, tato Zosi, zawsze „w biegu”, pełen energii, z artystycznie rozwianą czupryną, wpada często podczas naszych rozmów, by zapytać, czy coś kupić do jedzenia, zamówić na obiad, a może przynieść czekoladki? Potem następuje czuły pocałunek i możemy kontynuować.

Przeglądamy kartonowe pudła ze zdjęciami i dokumentacją ze spektakli. Czasem spotykamy się w malowniczym sklepiku Małgorzaty, z akcesoriami flamenco, na piętrze Hotelu Europejskiego, pomiędzy lustrami, sukniami z falbanami, grzebykami, mantonami, biżuterią i ceramiką z Hiszpanii. Kiedy rozmawiamy w jej mieszkaniu, Małgorzata przeszukuje półki z książkami w kredensie za białą zasłoną. Chce pokazać mi zeszyty, bo są ważne. Każdy był starannie wybierany, inny. W zeszytach są pomysły. Jak na złość, dziś się gdzieś schowały. A mamy mówić o sztuce i jej sztukach… także o tych, które jeszcze nie powstały.

 cd nastąpi …

 

Related Posts: • Poznaj Carmen… :) ... • Karta - Tylko Tańcz ... • Być flamenco cz.5 ... • Być flamenco cz. 3 ... • Być flamenco cz. 2 ...

About