Rozmowa z Sandrą Cisneros

 

PRZYJECHAŁAM TAŃCZYĆ FLAMENCO

Rozmowa z Sandrą Cisneros, hiszpańską tancerką z Malagi, która od 2011 roku współpracuje z warszawskim Teatrem Tańca NTF, „zdobywa” tańcem Polskę i uczy flamenco w Warszawie.

Od jak dawna jesteś w Polsce? Czy przyjechałaś tu tańczyć?

 

Przyjechałam we wrześniu 2011 roku i - tak – przyjechałam tańczyć, choć bez pewności, że znajdę tutaj pracę, ale chciałam także poznać Warszawę. Mój narzeczony otrzymał zagraniczne stypendium, mogliśmy wybrać kraj, w którym zamieszkamy, i szukaliśmy mniej znanego kraju niż Wielka Brytania czy Niemcy. Polski nie znaliśmy i dlatego się na nią zdecydowaliśmy. Cieszymy się, że tu jesteśmy, polubiliśmy Warszawę.

 

W wyższej szkole baletowej miałaś kontakt z różnymi formami tańca. Wybrałaś flamenco - dlaczego?

 

Wybór nastąpił dużo wcześniej. Miałam cztery lata, kiedy mama zapisała mnie na zajęcia flamenco. Spodobało mi się i chciałam tańczyć dalej. W szkole inne formy tańca nie pociągały mnie, tak naprawdę do końca podobało mi się tylko flamenco i to cała kultura flamenco, także muzyka i wszystko to, co flamenco uosabia.

 

Skąd pomysł na wspólny projekt z Nadią Mazur, Magdą Navarrette i Andrzejem Lewockim?

 

Spotkaliśmy się w Teatrze Tańca NTF Małgorzaty Matuszewskiej. Ponieważ wszyscy jesteśmy profesjonalistami, artystami i wielbicielami flamenco, postanowiliśmy zrobić coś razem. Przygotowaliśmy koncert. Dopóki jestem w Polsce, chcę kontynuować ten projekt, bo jest to duża przyjemność.

 

Wasz pierwszy Koncert Flamenco spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem. Publiczność dopisała, zaproszone zostałyście z Nadią Mazur do programu TV „Tylko taniec”. Jakie macie plany? Czy zamierzacie uczynić Warszawę polską stolicą flamenco ?

 

Cały czas to robimy! Kontynuujemy projekt, prowadzimy z Nadią Mazur kursy flamenco w NTF Studiu Tańca. Dopracowaliśmy choreografie, wprowadziliśmy do programu trochę zmian. Nasz sukces w dużym stopniu zależy od publiczności, myślimy o koncertach w innych miastach niż Warszawa. Dla mnie jest to bardzo ciekawy projekt i piękna przygoda – móc pracować z ludźmi z Polski. Włożyliśmy w nasz Koncert bardzo dużo pracy i warto go zobaczyć, choćby ze względu na współpracę między wykonawcami.

 

Czy kiedykolwiek doświadczyłaś we flamenco tego specjalnego momentu, duende?

 

Zawsze czuję w tańcu wielkie zaangażowanie. Duende różnie się interpretuje i rozumie, czasem słowo to jest nadużywane. Ja odbieram je jako dbałość o jakość tańca i pełne doświadczanie go, a także o to, co mamy za jego pomocą do przekazania.

 

Czy któryś ze swoich występów wspominasz jako najbardziej szczególny?

 

Moim największym przeżyciem zawodowym był mój pierwszy własny program – nie tradycyjny pokaz flamenco, ale teatralny program, który robiłam w Maladze rok temu. Układałam choreografię, dobierałam muzyków.

 

Czy uważasz, że Polacy czują, rozumieją flamenco

 

Tak, nie jest to kwestia granic, ale otwarcia się. flamenco można robić w bardzo różny sposób. Jeśli ktoś ma o flamenco nie najlepsze zdanie, wynika to najczęściej stąd, że nie miał szansy, możliwości przyjrzeć się uważniej temu zjawisku. Gdyby to zrobił, na pewno odkryłby jego unikalną jakość.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiała Lidia Gruse

Related Posts: • wygrane konkurs FLAMENCO FLAMENCO Saura ... • wykładowcy ... • warsztaty RYTMU FLAMENCO 2-4 kwietnia 2012 ... • Los Domingos en Carmona pierwszy pokaz 19.08.12 ... • Miasto Syren/ Nocny Pociąg na Nocy Tańca 20.11.2012 Teatr Studio ...

About