INFANTKA TTNTF


„ Infantki Velazqueza- jak relikwie, lub madonny, ze sztucznymi głowami umarłych i ludzkimi włosami (…) Atrapy śmierci”.
Tadeusz Kantor

Jeśli wsłuchać się w mądrość starożytnych filozofów, to życie należy powiązać z ruchem. Stąd na próżno szukać go w obrazach. Uszeregowane, skatalogowane, posegregowane zajmują ściany galerii. Nie ma znaczenia czy ramy, w które je się zamyka są złocone, pełne bogatych ornamentów, obite materią, czy prostsze- drewniane. Rama oddziela obraz od świata życia, więzi. Tym większe zaskoczenie, kiedy wbrew temu z płótna zstępuje jego bohaterka. Przekracza granicę wyznaczoną przez ramy i odwiedza pracownię artysty, poruszając się – i to jak!  Opowieścią zbudowaną wokół niezwykłego zdarzenia, jakim jest pojawienie się trzech Infantek w pracowni artysty jest przedstawienie Teatru Tańca Nie Tylko Flamenco Małgorzaty Matuszewskiej.

Uważny uczestnik kultury zauważy natychmiast, że przywołana sytuacja nie jest sytuacją nową, że takie odwiedziny miały już kiedyś miejsce. Tadeusz Kantor w spektaklu „Dziś są moje urodziny” powiedział : „ Pewnej nocy przyszła do mnie Infantka Velazqueza…”  Ta postać namalowana pojawiała się przed nim nie raz. Liczne przedstawienia dowodzą, jak bardzo zaprzątała wyobraźnię artysty. Przedstawienie Teatru Tańca powraca do tego wydarzenia czyniąc go kanwą nowej wypowiedzi artystycznej.

 Pomostów łączących tamto z prezentowanym przedstawieniem jest kilka. Najpierw sam tekst spektaklu. Inspirowany wypowiedziami Kantora, przywołuje jego wizję Infantek. Później, osoba aktora- narratora Pana Andrzeja Wełmińskiego, aktora Teatru Cricot 2, wreszcie sam pomysł odwiedzin Infantki w skromnej pracowni artysty. Czyżbyśmy więc mieli do czynienia z cytatem z przeszłości? Jeśli, jak sądzę, przedstawienie nie ogranicza się tylko do tego, to co sprawia, że mamy do czynienia z nową obecnością, innej Infantki, czy precyzując, Infantek? Myślę, że wybrany środek wyrazu – taniec. Po obejrzeniu spektaklu uważam, że jest on czymś więcej niż sposobem zaistnienia aktorek na scenie. 

Jak wspomiałam na wstępie, pouczono nas w przeszłości, że ruch to życie- taniec to życie w jego wysublimowanej formie. Jednocześnie, czy to za sprawą poetyki Kantora, czy faktów z życia młodo umarłej Infantki, dominującą optyką przedstawienia pozostaje śmierć. „Infantki Velasqueza jak relikwie lub madonny ze sztucznymi głowami umarłych…” - powtarza za Kantorem narrator.

Myślę, że powstał tu aporię- spotęgowanego ruchu- życia i Infantek- widm w jednym, łatwiej przyswoić, jeśli odwołamy się do tak powszechnych w przeszłości- a zwłaszcza w Hiszpanii- tańców śmierci, a zaistniałe na scenie wydarzenia odczytamy jako jego uwspółcześnioną wersję. Takie rozumienie, bliskie średniowiecznej poetyce, pogłębia według mnie wymiar symboliczny postaci bohaterki/bohaterek.

 Trzy wcielenia królewskiej córki wirują po scenie, zatracają się w tańcu. Czy jest to tylko język ich ciał? Czy narrator jest wśród nich  bezpieczny?  Aktor  pozostając w opozycji wobec tych niespodziewanych wydarzeń próbuje unieruchomić drgające  materie- „Może uda się jeszcze to wszystko powstrzymać..”  powie.

Lecz trzy postacie nie opuszczają pracowni - ich widma otaczają wśród muzyki i odgłosów burzy, narratora w upiornej scenerii. Przychodzą niczym głosy z przeszłości. Czyżby po to aby wciągnąć go w swój taniec? Zabrać z tego świata?

Prawda spektaklu nie zawsze musi pokrywać się z prawdą historyczną- wszak sztuka ma swoje prawa. Trzy Infantki: z obrazu oraz przedstawienia Kantora, a także Las Meninas stają więc naprzeciwko Małgorzaty  Teresy, która „Sławę swą zawdzięcza Diego Velazquezowi, nadwornemu malarzowi jej ojca, króla Hiszpanii Filipa IV”, jak poucza nasze wstępie  narrator przedstawienia. Wiemy, że  później było ich jeszcze wielu- dziewczyna zainspirowała kolejnych twórców, by zmierzyli się z „tematem”- np.  Picassa, Salvadora Dali, przywoływanego Kantora czy współcześnie Mirę Wojnicką. Jestem zdania, że Teatr Tańca  Małgorzaty Matuszewskiej wpisuje się w ten szereg dając nam nowe ujęcie  Infantki. Tym bliższe życiu,  że operujące wyraźną sprzecznością w sposobie jej przedstawienia.

 Powyższa próba oceny to tylko jeszcze jeden dowód wieloznaczności interpretacji, ciągłej atrakcyjności tematu, po który chce się sięgać artystom po to, by ukazać go w nowym świetle.

Las Meninas- Kantor-  Teatr Tańca. Czyżbyśmy powinni wierzyć, że kolejne prezentacje to nie tylko wypowiedzi artystyczne powtarzające wybrany motyw, lecz przywołanie  prawdziwej „obecność” wykorzystującej twórców jak narzędzia, aby objawić się nam  na nowo? Myślę,że tak, a autorom przedstawienia należy się jeszcze jedno odwołanie do przeszłości – wolno im powtórzyć słowa Mistrza: „ Infantka Velasqeza, ale moja!” Serdecznie to przedstawienie polecam.

Malina Barcikowska

Related Posts: • video ... • Nabór do Teatru Tańca NTF !!! ... • CST Warszawa ... • FUNDACJA ... • CARMEN CONCIERTO 14,15,17 czerwca!!! ...

About