XX Festiwal Arte Flamenco Mont de Marsan

W tym roku, w lipcu 2008, po raz kolejny udałam się na południe Francji aby wziąć udział w niezwykłym festiwalu flamenco. Tym razem pojechałam w towarzystwie dziewczyn z Olsztyna - Magdy Faszczy, tancerki NTF oraz jej olsztyńskiej współpracowniczki Ewy. Oczywiście było niesamowicie. Jeżeli macie ochotę na kilka słów o tym, jak było, zdjęcia itd. zapraszam do przeczytania całości. Małgorzata Matuszewska

Festiwal Arte Flamenco w Mont de Marsan jest jednym z najstarszych i najbardziej znaczących festiwali flamenco odbywającymi się poza granicami Hiszpanii. Występowały tu właściwie wszystkie sławy współczesnego flamenco, poczynając od Camarona do La Yerbabueny czy El Cigala. Profesjonalizm i rozmach festiwalu, poczynając od spektakli, przez kursy flamenco aż do organizacji dnia codziennego jest godzien podziwu. Jednocześnie, przy całym rozmachu, jest zachowana sympatyczna kameralność. Wygodne noclegi w Lycee, tuż obok w urokliwym parku w Oberge przebogate posiłki, które spożywa się wraz z całą śmietanką wykanawców i wykładowców, na zajęciach przestrzegany jest limit miejsc (co z drugiej strony powoduje, że w dwa tygodnie miejsca są właściwie zajęte).

W 2004r. po raz pierwszy udałam się do Mont de Marsan. Wszystko układało się idealnie, przeżyłam niesamowity czas. Jako pierwszą polkę na Festiwalu witał mnie dyrektor artystyczny Arte Flamenco, poznałam mnóstwo ciekawych osób, w tym znalazłam przyjaźń, niesamowitą Machę, francuzkę o mieszanej krwi której ojciec jest liderem słynnej grupy Brach…

Tym razem, w 2008r., wszystko przebiegało bardziej przyziemnie - dlatego w tym miejscu, dla wszystkich zainteresowanych wyjazdem na Festiwal kilka praktycznych uwag. Przede wszystkim należy otworzyć konto w banku, w którym wystawiane są czeki zagraniczne - to jedyna droga na uiszczenie opłat. Następnie śledzić stronę Festiwalu, link zamieszczę poniżej, aby formalności załatwić natychmiast po pojawieniu się informacji o bieżącym festiwalu (warto sprawdzić ceny z poprzedniego roku, aby mieć przygotowaną gotówkę). Po przeczytaniu informacji i wyborze kursów wydrukować karty zgłoszeniowe, szybko wykupić ubezpieczenie i wykupić czeki. Czekami, oprócz kursów, warto opłacić nocleg i wszystkie wybrane koncerty. Jak najszybciej czeki i resztę dokumentów wysłać pocztexem. Potem poczekać na mail z informacją o wpisie na kursy - jeżeli były miejsca to spokojnie zająć się podróżą. Lotniczy bilet do Paryża w norvegian jest bardzo korzystny,ale jeżeli uda się dobra cena na lot do Bordeaux to warto - pominiecie koszmarnie drogi pociąg TGV Paryż-Bordeaux. Potem z Bordeaux już tylko jeden pociąg zwykły do Mont de Marsan - uwaga, na francuskie pociągi nie można obecnie w Polsce kupić biletu, jednak spróbujcie zarezerwować…Uff…nie jest łatwo, no ale warto choć raz pojechać i przeżyć to wielkie święto flamenco.

W tym roku, jak zwykle, były rewelacyjne koncerty. Spektakl La Yerbabueny "A cuatro voces" polecam wszystkim, nie tylko wielbicielom flamenco. To niesamowity spektakl teatru tańca w najlepszym wykonaniu i wspaniałej oprawie plastycznej. Inspirowany twórczością trzech słynnych hiszpańskich poetów prezentuje trzy różne obrazy. W pamięć zapada najsilniej trzeci - nie tylko dlatego, że jest ostatni, ale że jest najbardziej plastyczny. Światła rysują na podłodze sceny czarno białą szachownicę na której tancerze - pionki odgrywają przed nami partię szachów. Brak przerysowań, czytelność, plastyka, kompozycja, wysoki poziom techniczny…zalety można wymieniać jeszcze długo - najlepiej "przeżyj to sam". Kolejny duży koncert to tradycyjne flamenco z różnych rejonów Andaluzji - w "De la mar al fuego" możemy zobaczyć charakterystyczne formy i uznanych wykonawców od Cadyksu po Sevillę przemierzając Jerez, Lebrija i Utrera. Spektakl ujmujący, trochę encyklopedia flamenca na żywo, 32 wykonawców - bez dwóch zdań wart uwagi. Pokaz na Festiwalu był premierą! Dwukrotnie można było podziwiać Rosario Toledo, której dość nowoczesne podejście do tańca flamenco nie wszystkim przypada do gustu. Moim zdaniem to bardzo dobra artystka, szczególnie biorąc pod uwagę muzyczność jej występu - bycie "jednym ciałem" z muzykami, tanecznie i kompozycyjnie. Na scenie Cafe Cantante zaprezentowała "Aires de Cadiz" zaś w ramach spektakli ulicznych "Del primer paso" (ten drugi nie przekonał mnie, moim zdaniem bardziej podkreślał jej braki niż zalety, które to (zalety) z kolei w pierwszym okazała w pełni). Publiczność podbiły klasyczne koncerty : "A fuego lento" Andresa Peni i Pilar Ogalla (doskonale skomponowany zarówno tanecznie jak i scenicznie - polecam!),  " Compadres" dwóch gitarzystów  Nińo de Pura i Manolo Franco którym towarzyszył, jeden z najlepszych młodych cantaores, Rafael de Utrera oraz najbardziej tradycyjny występ dwóch śpiewaków El Lebrijano i Jose de la Tomasa. Odrobinę rozczarował mnie recital słynnej śpiewaczki La Susi a już totalną porażką był występ młodej gwiazdy Juan de Juan. Może nie wszyscy zgodziliby się ze mną, ale dla mnie człowiek który wychodzi na scenę wyłącznie po to aby pokazać jak szybko umie tupać - niestety muzyki w tym stepie też nie było - przy czym kreuje się na Super Star, bardziej nadaje się do cyrku niż do flamenco. Gościnnie zaproszona do jego koncertu, moja sevillska profesora, Carmen Lozano zatańczyła jak należy i z zaangażowniem solea por bulerias, niestety cień pana Juan de Juan całkiem popsuł mi smak jej tańca. Na koniec dwa słówka o ostatnim już - dziesiątym (osiem koncertowych plus dwa uliczne ) - występie prezentowanym na XX-tym jubileuszowym Festiwalu Arte Flamenco. Nowoczesny pod względem formy - duet z DJ’em - znanej niektórym z kursów tańca Angeles Gabaldon pokazał, że forma spektaklu ulicznego może mieć również formę flamenco. Nieskomplikowany, przyjemny w odbiorze ale nie prymitywny, urozmaicony przez użycie technik wachlarza i chusty korzystnie komponował się ze słoneczną pogodą i luźną atmosferą pokazów pod "gołym niebem".

Podobnie jak na scenie, tak i na sali ćwiczeń byli nauczyciele z różnych pokoleń. Tradycyjnie najwyższy, profesjonalny poziom, prowadzą najdojrzalsze artystycznie i wiekowo bailaoras. Zajęcia nastawione są na szczegóły oraz na wyraz. W związku z tym mniej jest stepu a więcej tańca i techniki…szkoda tylko że nie wszyscy potrafią to docenić. W tym roku Milagros Mengibar nauczała Caña z mantonem i muszę powiedzieć, że po raz pierwszy poczułam że uczę się pracy z chustą a nie po prostu macham jak każą.

Kursy na których można się nieźle zmęczyć to poziom avanzado prowadzone zawsze przez topowych tancerzy młodszego pokolenia jak np. ( w tym roku) Pastora Galvan, Andres Peña i El Junco. Poziomy niższe prowadzą znani z Sevilli nauczyciele jak La Lupi czy Lourdes Recio.

Oprócz tańca prowadzone są zajęcia z gry na gitarze oraz z rytmu - palmas (na trzech poziomach zaawansowania). Nowością tegoroczną były kursy z palmas de fiesta i baile de fiesta.

Poza zajęciami i koncertami istnieje jeszcze imprezowe życie nocne - głównie w rytmie sevillanas, dodatkowe koncerty w La Bodega, codzienne artykuły w prasie relacjujące życie festiwalu….

Resztę musicie sobie dopowiedzieć oglądając zdjęcia i filmiki video:

TUTAJ - strona na której możecie w przyszłości szukać informacji o Festiwalu, a aktualnie "Telewizja Festiwalowa", w odcinku " 1er jour…premiers stages" widać Magdę na kursie palmas, a ja mówię słów kilka…Poniżej "telewizorków" z filmami znajdziecie zdjęcia - najlepiej kliknąć na "plus de photos", żeby zobaczyć więcej

TUTAJ - na stronie dziennika Sud Ouest, który relacjonował każdy dzień Festiwalu, kolejne zdjęcia

TUTAJ - internetowa strona z nowościami flamenco, również o Mont de Marsan,  w j.francuskim

TUTAJ - zapraszam do mojej prywatnej galerii zdjęć

i to  by było na tyle.

Małgorzata Matuszewska

Related Posts: • TTNTF zaprasza na… ... • Curso de baile para los niños ... • Festiwal Flamenco w Poznaniu ... • foto video prasa ... • CST Centrum Sztuki Tańca w Warszawie ...

About